[2] Czerwony guzik (bajka dla rodziców)

Moje życie jest monotonne

Nie robię niczego ekscytującego.

Trudno uznać klepanie w klawiaturę za zajęcie porównywalne z pracą agenta 007.

Co gorsza, prawie nigdzie nie byłem i niewiele widziałem.

Za młodu podróżowałem pociągami w kółko na tej samej trasie z domu do szkoły albo na studia.

Ale nic poza tym.

To śmiertelnie nudne zajęcie miało jednak pewną niewidoczną na pierwszy rzut oka zaletę: nauczyło mnie zwracać uwagę na pozornie nic nie znaczące detale.

Nie sądziłem wtedy, że te dziesiątki tysięcy kilometrów, które przejeździłem na tej samej trasie, okażą się bezcenne w mojej pracy.

I w pisaniu tekstów takich jak ten, który zaraz przeczytasz.

Co więc trzyma mnie przy życiu?

Wyobraźnia.

Nie potrzebuję wiele, żeby tworzyć historie.

Wystarczy mi cokolwiek.

Nawet kolejna nudna wizyta w sklepie, w którym byłem tysiące razy i znam tam każdy zaułek.

Wystarczy mi detal, urywek dialogu, napis na opakowaniu makaronu, żeby zbudować na tym całą opowieść.

Pomysł, którego nie zrealizowałem

Jakiś czas temu przymierzałem się do startu w konkursie Biedronki na bajkę dla dzieci.

Zacząłem pisać tekst, którego głównym “bohaterem” był przycisk, którym kasjerka wzywa kogoś do sąsiedniej kasy, gdy liczba klientów w sklepie staje się nie do zniesienia.

Czas więc na krótką historię dla rodziców.

Miłej lektury!

Czerwony guzik

Wyobraź sobie, że stoisz w długiej kolejce do kasy.

Jest zwyczajne wtorkowe popołudnie.

Wracasz z roboty do domu.

W głowie masz mętlik, z głośników płynie śmieciowa muzyka, a migotliwe sklepowe lampy powodują ból oczu.

Marzysz o tym, żeby zapakować zakupy do auta i zmyć się stąd czym prędzej.

Nie wiesz tylko jednego. Ta wizyta w sklepie będzie…

Ale cofnijmy się o dwie godziny i siedem minut.

To właśnie wtedy w sklepie dochodzi do czegoś, co zmienia działanie czerwonego guzika zamontowanego obok kasy.

Może to jakieś zwarcie, może błąd systemu, może coś zupełnie niewytłumaczalnego.

Ale to w sumie bez znaczenia.

Liczy się wyłącznie efekt. A ten będzie naprawdę piorunujący.

Bo od teraz, za każdym razem, kiedy ktoś wciśnie ten czerwony guzik, z zaplecza sklepu przyjdzie… nie, nie kasjerka.

Przyjdzie ktoś, kto na zawsze zmieni życie jednego z klientów czekających w kolejce.

Ale to nie wszystko.

Ten, kto wciśnie ów guzik, zobaczy na ekranie, na którym normalnie wyświetla się lista zakupionych towarów, informacje o osobie, która za parę usiądzie na fotelu kasjera.

Wróćmy więc do kolejki, w której właśnie stoisz.

Przed tobą jest dziesięć osób, po tobie jeszcze cztery. Łącznie: piętnaście.

Kierowniczka sklepu słyszy coraz głośniejsze skargi ludzi, którzy domagają się uruchomienia kasy. Podchodzi więc do stanowiska nr 4 i wciska feralny guzik.

Przycisk sprawia, że w sklepie rozbrzmiewa irytujący dźwięk brzęczyka, a na ekranie pojawia się jedno słowo:

Śmierć

Kierowniczka wybucha nagłym śmiechem, ale szybko odzyskuje swoje ustawienia fabryczne.

Woła koleżankę i pokazuje jej niedorzeczny napis.

Masz to szczęście, że kątem oka widzisz to 6-literowe słowo.

Przez głowę przelatuje ci kuriozalna myśl: czyżby do kasy wezwali samą kostuchę? Bez jaj…

Odwracasz się i widzisz, że drzwi znajdujące się na końcu sklepu otwierają się i z pomieszczenia dla pracowników wychodzi…

Tak, to ona.

Za minutę usiądzie na fotelu, rozejrzy się po klientach, których ręce przyspawane są teraz do metalowych wózków i któregoś z nich zabierze ze sobą.

Na zawsze.

Jest was piętnastu albo piętnaścioro (nigdy nie wiedziałeś, jak powinno się mówić).

Oznacza to, że masz nieco ponad 94 procent szans na to, że wyjdziesz dziś z tego sklepu o własnych siłach.

Jeśli dobrze liczysz (ale nigdy nie byłeś dobry w te klocki).

Tak czy siak, za minutę wszystko się wyjaśni.

Czujesz, podobnie jak reszta ludzi stojących przy kasie, że grawitacja nie pozwala ci zrobić ani jednego kroku.

Jeszcze tylko kilka krótkich oddechów i zaraz wybuchnie panika.

Znowu oglądasz się za siebie. Zostało pół minuty.

Chyba, że jakaś babcia, która akurat dziś zapomniała okularów, zatrzyma śmierć, pytając ją o datę ważności serowych chrupków.

Zostało 20 sekund.

Oglądasz się raz jeszcze i okazuje się, że śmierć jest wkurzona na maksa, bo musi iść okrężną drogą.

Pierwszy raz w życiu cieszysz się z tego, że ktoś znowu zastawił przejścia między regałami barykadą z nierozpakowanych palet.

Znowu więc masz jakąś minutę.

Czujesz, że to może być twój ostatni dzień.

Ostatnie chwile na tym świecie.

Co robisz?

Czego najbardziej żałujesz?

Do kogo dzwonisz?

Co mówisz przez telefon?


Szkoła pisania na LinkedIn bez AI

➡️ 15 lipca rusza pierwsza edycja mojego szkolenia.

➡️ Będę uczył pisać na LinkedIn bez pomocy sztucznej inteligencji. Pisać jak człowiek. Z emocjami, barwnie, inaczej niż inni.

➡️ Będę uczył w trybie jeden na jeden, drogą mailową.

➡️ Przez 30 dni, bo tyle trwać będzie szkolenie, będziesz miał nielimitowany dostęp do osobistego mentora. Do człowieka, który poświęcił ponad 14 lat życia, grubo ponad 40 tysięcy godzin na szlifowanie copywriterskiego i pisarskiego warsztatu.

➡️ Tylko w lipcu zapłacisz za to 199 PLN.

➡️ Dowiedz się więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *